Muzyka

wtorek, 30 grudnia 2014

Os #7 {Leon+Ludmiła=Leonmiła} ,, W Święta nikt nie powinien zostać sam``.

              Ona pracowała jako sekretarka w wielkiej firmie,a On był tam szefem.Szczerze się nienawidzili,ale Leon nie zwolnił Jej,ponieważ wiedział,że jest w ciężkiej sytuacji i musi spłacać rachunki,dlatego zlitował się i dał Jej tą pracę,ale nie znosili się już od czasu studiów,na których się poznali.Co dziennie w pracy sobie docinali i nie raz dochodziło do kłótni,ale odpuszczał Jej zwykle,jednak miarka się przebrała,kiedy wściekła Ludmiła,po kolejnej kłótni z szefem wylała na Niego cały kubek gorącej kawy.Tym razem przesadziła i Leon nie odpuścił,wyrzucił Ją z pracy.Załamana wróciła do domu,straciła pracę,miała rachunki do spłacenia i długi,do tego jutro miała być Wigilia.Zrezygnowana wróciła do domu,gdzie na drzwiach znalazła kartkę,że do jutra musi się wynieść,ponieważ po raz kolejny nie spłaciła mieszkania na czas.To już Ją całkiem załamało,straciła mieszkanie,pracę,nie spłaciła długów,do tego nie miała się gdzie podziać,ponieważ jej rodzina mieszkała w Nowym Yorku.Nie miała już na nic sił,po prostu walnęła się na łóżko i zasnęła,a na drugi dzień z rana wyniosła się na ulice.Siedziała zmarznięta na rynku,z nadzieją,że ktoś sypnie Jej groszem,by chociaż mogła pójść do motelu na jedną noc,ale na marne.Była Wigilia,nikt nie miał czasu,by chociaż zwrócić na Nią uwagę,przez głowę zaczęły Jej przechodzić myśli,by zarobić na coś do jedzenia i na dach nad głową przez sex.Bardzo tego nie chciała,ale zdawało się,że nie ma innego wyjścia.Na szczęście tego dnia przez rynek przechodził On,szedł po prezenty dla rodziców,zauważył Ją.Blondynka nie chciała by zobaczył w jakim jest stanie,bała się,że zacznie z Niej drwić,myliła się.
    Spojrzała na Niego ze łzami w oczach:
-Proszę,śmiej się.Nic mnie już bardziej nie zdołuje.-rozpłakała się,Leon uśmiechnął się do Niej potulnie i pomógł Jej wstać.Dał Jej swoją kurtkę,ponieważ widział,że była już bardzo przemarznięta i zaprowadził Ją do siebie,do domu.Przez całą drogę nic nie mówił,tylko się do Niej troskliwie uśmiechał,Ludmiła nie mogła uwierzyć własnym oczom,że ten sam Leon Verdas,z którym co dzień w pracy tak się wykłócała,teraz chciał Jej pomóc.
    Gdy byli już na miejscu,w domu dał Jej ciepłe ubrania,a gdy była już gotowa,poprosił,by Mu pomogła nakryć do stołu.
-Dziękuję.-spojrzała na Niego,nakładając w kuchni sałatki do misek.On tylko spojrzał na Nią i uśmiechnął się lekko.
-W Święta nikt nie powinien zostać sam.-szepnął,na co blondynka znów się lekko rozpłakała.-Nawet taka zołza jak ty.-zażartował,obejmując Ją.

-Jesteś bardzo czuły,jak na takiego dupka.-zaśmiała się lekko.Leon przysunął się do Niej bliżej,by Ją pocałować,ale Go zatrzymała.-Chyba nie powinniśmy...-odparła i westchnęła,ale brunet nie odpuścił i wskazał na jemiołę nad Nimi.-No skoro sucha gałązka tego chce.-zachichotała i pozwoliła Mu się pocałować,odwzajemniając czule pocałunek.Od tamtej pory zrozumieli,że nawet osoby,które nienawidzą się przez całe życie,mogą się wreszcie pokochać.<3 Dlatego pamiętajcie,że warto jest pomagać,bo możliwe,że Twój wybranek to może być nawet samotny,biedny chłopak,który tylko potrzebuje pomocy i odrobiny miłości.W tym One Shocie chciałam głównie przekazać to,że warto jest się z kimś podzielić tym co mamy i udzielić pomocy,nie tylko w Wigilie,ale na co dzień.Tutaj dałam akurat 24 grudnia,bo są teraz Święta,ale głównie mi chodziło o to,żeby udzielić pomocy każdemu,jeżeli sami jesteście w stanie to zrobić.<33 Wesołych Świąt Miśki,wiem.Nie wyszło mi to tak perfekcyjnie,ale uwierzcie,że się starałam,przepraszam.:( Kocham Was baardzoo. :*

1 komentarz: